Zakup kontrolowany (28) Informace o pořadu Komentáře Opakování / ostatní díly Adam Kornacki za jednym razem postara się spełnić motoryzacyjne potrzeby całej rodziny - Andrzeja szukającego kabrioletu do jazdy na co dzie
Zajmiemy się poszukiwaniem sportowego samochodu do jazdy na co dzie. Zpět na TV program . Zakup kontrolowany (22)
Zakup Kontrolowany: dla menedżera do 40 tysięcy Samochód marzeń kup i zrób: VW Garbus Automaniak: Seat Leon Cupra 280, Peugeot 308 GTI, Honda Civic Type R Patryk Mikiciuk: Volvo 240, Mercedes W123, Chevrolet Caprice Nowy Gadżet TVN Turbo: kamerki IP i nagrywanie 360 stopni "Wojny samochodowe": Suzuki Grand Vitara, Lexus RX 400h. WIĘCEJ:
Zakup kontrolowany XXVI (367) Informace o pořadu Komentáře Opakování / ostatní díly 05.15 - 06.10. Délka 55 min. Televizní program:
SUBSKRYBUJ: https://www.youtube.com/c/AdamKornackiTestuje?sub_confirmation=1 Seria wiosenna 2019 przed nami. Zobaczcie jeden z najciekawszych (moim zdaniem)
Zakup kontrolowany - Sezona 35. Dream Cars Emotionen, Träume und die Freiheit der Geschwindigkeit! Ob Cabrio, Coupé, Supercar oder Luxuslimousine – ob aus Italien, England, Deutschland oder den USA,
Zakup kontrolowany (7/12) - opis, recenzje, zdjęcia, zwiastuny i terminy emisji w TV. Tomek szuka przestronnego auta w przystępnej cenie. Na samochód może przeznaczyć 15 tys. zł. Adam zaprezentuje mu cztery pojazdy, w tym europejskiego protoplastę minivana, a także szwedzkie kombi.
Ola nie chce już pożyczać kombi od brata - Zakup Kontrolowany pomoże jej znaleźć miejskie auto za 15 tysięcy złotych. Oglądajcie dziś o 12:45!
ZAKUP KONTROLOWANY. Auto do codziennej jazdy za 20 tys. zł Astra cabrio z 2001 roku z silnikiem benzynowym 1.6 100 KM wyceniona została na 15 900 zł. Przebieg Astry to 127 tys. km. Auto
Zakup kontrolowany - Sezona 22. Extreme E Extreme E is an FIA-sanctioned international off-road racing series that uses spec electric SUVs to race in remote parts of the world, such as the Saudi Arabian
Jt9pD. Departament Zwalczania Przestępczości Ekonomicznej Ministerstwa Finansów zlecił dyrektorom podległych jednostek przedstawienie propozycji do wdrożenia nowej formy przeprowadzania kontroli skarbowych w formie zakupu kontrolowanego. Tzw. nabycie sprawdzające miałoby wziąć na celownik ponad 66 tys. przedsiębiorców z branży gastronomicznej. To nie jedyne skutki uboczne koronawirusowego kryzysu, jakich przedsiębiorcy mogą obawiać się ze strony fiskusa. Do informacji o pomyśle departamentu dotarł serwis informacyjny „ W czwartek 2 kwietnia 2020 r. ujawnił, że skarbówka planuje przeprowadzenie ok. 170 tys. kontroli małych firm. Uzasadnieniem projektu ustanowienia regulacji pozwalających kontrolującym urzędnikom do stosowania tzw. nabycia sprawdzającego, mają być zebrane przez skarbówkę dane na temat branży gastronomicznej, według których szara strefa w małej gastronomii wynosi 50%. Dlatego też skontrolowanie przy użyciu podstępu ponad 66 tys. samych tylko punktów gastronomicznych, takich jak: bary, pizzerie, czy budki z kebabami, mogłoby przynieść budżetowi państwa ok. 22 mln zł wpływu w 2021 roku. Nabycie sprawdzająceZakup kontrolowanyDlaczego fiskus dotąd nie dostał takich uprawnień?Przedsiębiorcy się boją i płacąKtoś te 212 mld zł musi zwrócić Nabycie sprawdzające Na czym polegać miałoby to nabycie sprawdzające? Urzędnik mógłby zakupić w barze zapiekankę, zapłacić i poczekać. Jeśli sprzedawca nie wyda paragonu, wówczas urzędnik się ujawni i ukarze przedsiębiorcę mandatem. Inwestycja w zapiekankę miałaby się fiskusowi bardzo opłacić, bo z informacji, do których dotarła „ na jeden zakup sprawdzający urzędnicy mieliby przeznaczać 50 zł. Zatem przy 170 tys. kontroli rocznie, daje to koszt 8,5 mln zł, ale zysk ponad 2,5 razy większy. Zakup kontrolowany Omawiany projekt nadania urzędnikom podatkowym nowego narzędzia kontroli pochodzi z marca 2020 r. Nie doczekał się jeszcze swojego miejsca w ustawie o Krajowej Administracji Skarbowej. Nie jest pierwsza próba uzbrojenia fiskusa w prawo do zastosowania wobec kontrolowanego przedsiębiorcy prowokacji. To forma znanego już organom ścigania zakupu kontrolowanego, czyli zakupu inicjowanego przez funkcjonariusza, celem ujęcia nierzetelnego sprzedawcy na gorącym uczynku. Ta metoda podstępu jest niedostępna dla administracji podatkowej. Funkcjonariusze skarbówki nie mogą sami nabywać towaru, czy usługi, a następnie karać sprzedawców za niedopełnienie obowiązków ewidencji tej sprzedaży. Jak na razie mogą tylko towarzyszyć, przyglądać się transakcjom zawieranym przez przedsiębiorcę, i wkroczyć w momencie, gdy ten nie wyda paragonu, czy nie wystawi faktury. Dlaczego fiskus dotąd nie dostał takich uprawnień? Pomysł nadania fiskusowi uprawnień do nabycia sprawdzającego znalazł się np. w Projekcie ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej z dnia 17 lutego 2016 r. Jego pomysłodawcy chcieli wówczas nadać funkcjonariuszom skarbowym szczególne uprawnienie do „dokonywania transakcji celowej, która będzie umożliwiać funkcjonariuszom nabycie towarów i usług do kwoty 500 zł w celu skontrolowania wywiązania się z obowiązku rejestrowania sprzedaży i ujawniania transakcji” (Uzasadnienie do projektu ustawy, Dlaczego więc dotąd fiskusowi takich uprawnień nie nadano? Zwłaszcza gdy prowokację zakupu kontrolowanego od lat z powodzeniem stosują organy ścigania? Na to pytanie musi sobie odpowiedzieć sam fiskus, dlaczego takim zaufaniem nie obdarza go ustawodawca. Być może przemawia za tym charakter tego organu państwa, którego zadaniem jest przecież nie tyle ściganie przestępców i oszustów podatkowych, co zapewnienie jak największych wpływów do budżetu państwa. A być może potwierdza to sama praktyka. W 2011 roku „Rzeczpospolita” komentowała dane nt. przeprowadzonej w tamtym roku letniej akcji „Weź paragon”, podczas której inspektorzy skarbowi wystawili ponad 16 tys. mandatów na kwotę przekraczającą 3,8 mln zł. Gazeta przytoczyła wówczas przebieg dokonywanej w ramach akcji kontroli: „…do sklepu wchodzą dwie osoby, pierwsza kupuje jakiś drobiazg, kładzie odliczone pieniądze na ladzie i „ucieka” ze sklepu, nie biorąc paragonu z kasy fiskalnej, a niejednokrotnie nawet nie czekając na jego wydrukowanie. Na to tylko czeka druga osoba, która natychmiast wyciąga legitymację i… żadne tłumaczenia sprzedawcy już nie pomogą. Takie postępowanie to nie jest już nawet zakup kontrolowany czy prowokacja. To prawdziwa produkcja winnych” („Akcja Weź paragon: Skarbówka pracuje na wynik”, „Do sklepu przyszła kobieta (…) poprosiła o zestaw długopisów za 2,50 zł. Nabiłem sprzedaż na kasie i wydałem paragon. Klientka jednak zabrała długopisy, a paragon zostawiła na ladzie. Często się zdarza, że kupujący nie zabierają paragonów. Wyrzuciłem więc wydruk z kasy do kosza (…) po chwili kobieta wróciła, tym razem z dwoma panami. Przedstawili się jako inspektorzy urzędu kontroli skarbowej, pokazali legitymację i zarzucili mu, że nie wydaje paragonów fiskalnych” – relacjonuje Gazeta w artykule „Za niewydanie paragonu mandat” z 17 września 2007 r. Przedsiębiorcy się boją i płacą Oczywiście przed takimi działaniami urzędników podatkowych przedsiębiorcy mogą się bronić. Istnieją ku temu odpowiednie instrumenty prawne. Niemniej ustawodawca nie udzielając funkcjonariuszom skarbowym uprawnienia do przeprowadzania takich prowokacyjnych kontroli potwierdza swój brak zaufania do nich. Niedawno trzeba było tworzyć Konstytucję Biznesu, by przypomnieć organom o obowiązujących zasadach pogłębiania zaufania przedsiębiorców do władzy publicznej, proporcjonalności, bezstronności i równego traktowania, jak i domniemania uczciwości przedsiębiorcy. A w praktyce wygląda to tak, że ukarany mandatem przedsiębiorca woli zapłacić te kilkaset złotych i mieć spokój, niż narażać się na otwartą wojnę z urzędem skarbowym. Ktoś te 212 mld zł musi zwrócić Powracające co jakiś czas doniesienia o kolejnych próbach uzbrojenia funkcjonariuszy administracji skarbowej w narzędzie zakupu kontrolowanego, czy też nabycia sprawdzającego, przedsiębiorcy muszą jednak brać na poważnie, zwłaszcza teraz. Trudno bowiem przewidzieć, jaki będzie stan gospodarki i finansów państwa po zakończeniu kryzysu epidemicznego. Nie wiadomo, jak reagować będą władze, gdy stan epidemii będzie się przedłużał o kolejne miesiące. Już teraz, na mocy uchwalonych na przełomie marca i kwietnia 2020 r. specustaw, wprowadzono znaczne obostrzenia i grożące za ich naruszenie wysokie, sięgające kilkudziesięciu tysięcy złotych, kary, jak np. za brak dostosowania miejsc pracy w przedsiębiorstwie do wymogów ochrony przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa, czy za naruszenie zakazu obrotu określonymi towarami, czy zakazu wykonywania określonego rodzaju usług. Bowiem to właśnie przedsiębiorcy są największą grupą ryzyka epidemicznego, antykryzysowego efektu jo-jo. To im Ministerstwo Finansów udziela teraz wsparcia, także pośrednio, poprzez udzielenie pomocy pracownikom, w wysokości aż 212 mld zł. To samo ministerstwo, które od ponad 9 lat nie ma środków na obniżenie o 1% podwyższonych od 1 stycznia 2011 r. stawek VAT. Dlatego przedsiębiorcy już dziś, zwłaszcza w świetle takich doniesień, jak powyższe, o wzmożonych kontrolach przeprowadzanych przez skarbówkę, powinni zadbać o zapewnienie ochrony majątku firmy. Nie tylko „na teraz”, poprzez audyt realizacji nałożonych antykryzysowymi specustawami obowiązków, ale i na przyszłość. Bo ktoś te 212 mld będzie musiał do budżetu zwrócić. Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.
Mateusz Morawiecki. / foto: PAP REKLAMA Tworzymy w policji Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości – służbę, która będzie zajmować się tylko i wyłącznie przeciwdziałaniem cyberzagrożeniom – zapowiedział premier Mateusz Morawiecki. Cyberprzestępczość to plaga XXI wieku – ocenił. Na wtorkowej konferencji prasowej w Kancelarii Premiera Morawiecki zaznaczył, że w ślad za rozwojem różnych technologii podążają także przestępcy. – Dziś widzimy, że do starych zagrożeń dochodzą nowe zagrożenia z tego świata, który coraz mocniej dominuje w naszym życiu – wskazał premier. – Nie ma dnia, żebyśmy nie słyszeli o jakichś atakach sterowanych z różnych miejsc na świecie, bardzo często z inspiracji rosyjskiej czy innych krajów ze wschodu. Cyberprzestępczość to plaga XXI wieku, plaga, która zagraża instytucjom państwowym, ale także plaga, która zagraża obywatelom, firmom, przedsiębiorcom w życiu codziennym – twierdził Morawiecki. REKLAMA – Dlatego, aby tym wyłudzeniom, kradzieżom, manipulacji, rożnego rodzaju atakom, cyberzagrożeniom przeciwdziałać, tworzymy służbę, która będzie specjalnie dedykowana, specjalnie będzie zajmowała się tylko tymi problemami – oprócz już dzisiaj istniejących departamentów, miejsc w służbach cywilnych i służbach specjalnych, które miały to na swojej uwadze – zapowiedział premier rządu warszawskiego. Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości powstanie w policji, zacznie działać od 1 stycznia 2022 r. a projekt ustawy o jego powołaniu został przygotowany w ścisłym porozumieniu z Komendą Główną Policji – mówił podczas konferencji minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński. – Potrzebne jest przełomowe działanie i poważna inwestycja w nasze bezpieczeństwo, będzie nią powołanie nowej, specjalnej służby – ocenił. Przekonywał, że CBZC będzie „jednym ze znaków firmowych polskiej policji” i będzie prowadziło na szeroką skalę walkę z przestępczością kryminalną w cyberprzestrzeni. Podkreślał, że nowa jednostka będzie miała analogiczną strukturę jak Centralne Biuro Śledcze Policji. Zaznaczył, że w tej chwili w polskiej policji siły są daleko niewystarczające – ok. 350 funkcjonariuszy i pracowników cywilnych zajmuje się zwalczaniem cyberprzestępczości w Komendzie Głównej Policji i komendach wojewódzkich. „Powołujemy Fundusz Cyberbezpieczeństwa, będzie on opiewał na kwotę ok. pół miliarda zł. W ramach niego będziemy finansowali nowe inwestycje w zakresie zakupu narzędzi, oprogramowania i zaawansowanych środków technicznych” – poinformowano we wpisie na profilu KPRM na Twitterze. Sekretarz stanu @jciesz w #KPRM: Powołujemy Fundusz Cyberbezpieczeństwa, będzie on opiewał na kwotę ok. pół miliarda zł. W ramach niego będziemy finansowali nowe inwestycje w zakresie zakupu narzędzi, oprogramowania i zaawansowanych środków technicznych. — Kancelaria Premiera (@PremierRP) July 27, 2021 Premier zapowiedział też, że rząd powoła fundusz cyberbezpieczeństwa, by dać policji instrumenty i dostęp do najnowszych rozwiązań w walce z cyberprzestępczością. Ma on opiewać na kwotę ok. pół miliarda zł. – Między policją a cyberprzestępcami istnieje wyścig zbrojeń. Kto szybciej dojdzie do nowych metod, kto je opanuje, ten uzyska przewagę – powiedział premier rządu warszawskiego. Jak wyjaśnił, rząd chce, by policja miała „odpowiednie instrumenty, najlepsze rozwiązania, a przede wszystkim kompetencje” do walki z cyberprzestępczością. – To, co jest w głowach naszych informatyków, naszych specjalistów z tej dziedziny, chcemy zakumulować w jednym miejscu, po to, żeby jak najlepiej odpowiadać na te zagrożenia – dodał. Polityka „zero przestępczości” Premier zapewnił, że internet „nadal może być obietnicą lepszego świata”, które „zbliża ludzi do siebie”. – Ale warunek jest jeden – musimy z niego przepędzić przestępców – grzmiał. Prowokacje i zakupy kontrolowane Kamiński wyjaśnił, że Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości ma być w pełni działania do 2025 r. i liczyć wówczas 1800 funkcjonariuszy, zarabiających 10-15 tys. zł netto. Nabór do służby ruszy w styczniu, nowa służba będzie miała uprawnienia operacyjne – poinformował szef MSWiA. – To ma być bardzo nowoczesna służba, złożona w dużej mierze z nowych policjantów. Służba ta będzie prowadziła nie tylko działania dochodzeniowo-śledcze, ale bardzo zaawansowane działania operacyjne. Będzie stosowała najnowocześniejsze i najbardziej zaawansowane metody pracy operacyjnej, takie jak prowokacja policyjna, zakup kontrolowany – powiedział. Zapowiedział dla przyjmowanych do Biura „zupełnie oddzielną ścieżkę naboru i zupełnie oddzielną siatkę płac” niż w policji. – Będzie liczyła się tylko ich wiedza informatyczna; zrezygnujemy z testów fizycznych. To, co w głowie, jest najważniejsze – podkreślił. – To musi być służba atrakcyjna, przyciągająca ludzi z rynku – dodał. Funkcjonariuszom nowej służby mają ustawowo przysługiwać oprócz pensji stałe dodatki w wysokości od 70 do 130 proc. przeciętnego uposażenia w policji. – To oznacza, że w praktyce będą zarabiali 10-15 tys. zł netto – powiedział minister. Służba ma otrzymać „nowoczesną, bezpieczną centralę”, która zostanie zbudowana na warszawskich Szczęśliwicach na działce zarządzanej przez policję. Zostanie też wprowadzona jednolita siatka płac dla ekspertów cyberbezpieczeństwa pracujących dla państwa – wynika z informacji przekazanych podczas konferencji. 💻 Najważniejsze inicjatywy planowane na 2021 rok dot. cyberbezpieczeństwa ⤵️ — Kancelaria Premiera (@PremierRP) July 27, 2021 Projekt został przygotowany i zamknięty przez MSWiA wraz z Komendą Główna Policji, we wtorek został przekazany do dalszych prac w rządzie. – Chcemy, żeby wszedł w życie, czyli realnie został uchwalony przez parlament i uzyskał podpis prezydenta przed końcem roku tak, żeby wszedł w życie 1 stycznia 2022 r. – powiedział Kamiński. Minister liczy, że po wakacjach – na jesieni – projekt ustawy trafi do parlamentu „i poprosimy parlament o pilną pracę nad nim”. Zmieniona będzie też ustawa o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa. Źródło: PAP REKLAMA
Na targowisku przy Szosie Chełmińskiej popłoch: skarbówka ostro kontroluje kupców. Urzędnicy korzystają z nowego instrumentu: zakupów kontrolowanych. I posypały się mandaty za brak paragonów... Jest rozgoryczenie drobnych kupców, że uderzono akurat w Kujaw i Pomorza - sezon 4 odcinek 12 - Tego jeszcze nie było! Kontrole są po kilka razy w tygodniu i uderzają w drobny handel. Kupcy mi się skarżą, że wystarczy chwila niedopatrzenia i już jest mandat za brak paragonu, tysiąc złotych najmniej. Jak można żerować na człowieku, który ma stoisko z koszulkami po 20 złotych?! Najpierw pandemia, a teraz inflacja i rosnące koszty życia i tak dobijają mały handel - denerwuje się Karol Maria Wojtasik, szef miejskiego targowiska i toruński radny próbował interweniować u dyrektora Pierwszego Urzędu Skarbowego w Toruniu, ale usłyszał, że "to nie oni". Może tak być rzeczywiście. Jak dowiedziały się "Nowości", pełną parą w kraju ruszyły właśnie kontrole z wykorzystaniem nowego instrumentu. To "nabycie sprawdzające", potocznie nazywane zakupem kontrolowanym. Urzędnicy skarbówki udają klientów i wyłapują niewydawanie paragonów. Kontrole takie nie mają rejonizacji, co oznacza, że np. urzędnik z Gdyni może sprawdzić kupca na targu w Zakopanem. Toruński targ kontrolują także urzędnicy spoza Torunia - to wiemy na myśl prawa, na zakup kontrolowany urzędnik ma limit: do 2 tys. zł. To oznacza, że w rekiny biznesu celować nie będzie. Jednak nawet najdrobniejsi sprzedawcy powinni używać kas fiskalnych. - Kontrole to standardowe działania wspierające uczciwą konkurencję. Dokonywanie sprzedaży z pominięciem kasy rejestrującej lub niewydanie paragonu fiskalnego podlega karze grzywny na podstawie art. 62 § 4 lub § 5 Kodeksu karnego skarbowego. Przypominamy, że ewidencjonowanie transakcji czyni działalność gospodarczą transparentną, natomiast otrzymanie paragonu zapewnia klientom prawo do reklamacji i ułatwia porównanie cen - podkreśla Katarzyna Orlikowska-Maliszewska z biura prasowego Izby Administracji Skarbowej w przez sędziego Apator składa odwołanie. Będą konsekwencje?Toruń. Czytelnicy alarmują o niebezpiecznym placu zabaw w lasku przy ul. BemaTeren po toruńskim Polchemie od 20 lat nieoczyszczony - siarka jest wszędzieNie żyją dr Kazimierz Bryndal i dr Eleonora Sobiecka-BryndalZakupy kontrolowane skarbówki zaczęły się na targach, a niebawem dotrą do gastronomii?Karol Maria Wojtasik, szef miejskiego targowiska przy Szosie Chełmińskiej nie kryje, że handlujący tu kupcy są rozżaleni i przestraszeni. -Tak zmasowanego ataku kontrolerów nie pamiętają. Cierpią z powodu mandatów. Przecież dla drobnego kupca, który ledwo wiąże koniec z końcem te tysiąc złotych mandatu to naprawdę cios. A kary pojawiły się jeszcze wyższe. To już naprawdę nie ma kogo ścigać?! - nie kryje wzburzenia nieoficjalnie dowiedziały się w skarbówce "Nowości", wrażenie zmasowanych kontroli może brać się z obowiązujących procedur. - Urzędnik wraca tam, gdzie wykrył na przykład niewydawanie paragonu, w ramach rekontroli. Po prostu musi sprawdzić, czy handlowiec wyciągnął wnioski - tłumaczy nam jest też tajemnicą, że "zakupy kontrolowane" wyjdą poza targowiska. Spodziewać może się ich branża gastronomiczna. Planując i zapowiadając wprowadzenie nowego instrumentu w postaci "nabycia sprawdzającego" nie kryto, że ta branża wiedzie prym w szarej Terytorialsi szkolili funkcjonariuszy służby więziennejToruń. Czytelnicy alarmują o niebezpiecznym placu zabaw w lasku przy ul. BemaToruń. Zmiana dowództwa w bazie wojsk amerykańskichWiemy kto zajmie się walką z komarami i meszkami. Miasto rozstrzygnęło przetargZakup kontrolowany 2022 - na czym polega? Urzędnicy na zakupachZakup kontrolowany (formalnie: "nabycie sprawdzające") to nowa procedura kontrolna, która pojawiła się w ustawie o Krajowej Administracji Skarbowej (KAS). Określono ją w dodanym do ustawy rozdziale 1b. Zakup kontrolowany polega na sprawdzeniu, czy podatnik wywiązuje się z obowiązków dotyczących ewidencjonowania sprzedaży przy zastosowaniu kasy rejestrującej oraz wydawania nabywcy paragonu fiskalnego (art. 94k ustawy o KAS). Najprościej rzecz ujmując, chodzi o sprawdzenie czy sprzedaż została zarejestrowana w kasie, a kupujący dostał paragon. Wcześniej tego typu kontrole również były praktykowane, ale na podstawie innych procedur i bez specjalnego budżetu na ten cel zdarzały się sporadycznie. Wedle zapowiedzi, w 2022 skarbówka na zakupy kontrolowane, czyli zakupy urzędników, mające na celu sprawdzenie czy sprzedawca wystawił paragon, miała dostać 8,5 mln zł. Można się zatem spodziewać, że ten rodzaj kontroli stanie się częstym zwyczajem. A ponieważ ustawa nie precyzuje, kogo pracownicy KAS mają sprawdzać (czy np. tylko tych, co do których istnieje przypuszczenie, że mogą tuszować transakcje, nie wydając paragonów) sprawa dotyczy wszystkich przedsiębiorców, którzy mają kasy wygląda "nabycie sprawdzające" w praktyce?Szczegółowe zasady zakupu kontrolowanego określiło rozporządzenie Ministra Finansów. Urzędnik może dokonać zakupu dowolnego towaru czy usługi. Ważne, by odbywało się w to miejscu świadczenia tejże usługi czy sprzedaży. Jedyne, co ogranicza kontrolującego to limit finansowy: jednorazowo wydać może do 2 tysięcy ma rejonizacji takich zakupów kontrolnych. Urzędnik z jednego końca Polski może pojawić się na takich "zakupach" na drugim krańcu kraju. Jeśli nie stwierdzi żadnych nieprawidłowości, to "nabycie sprawdzające" kończy tylko notatką służbową. Jeśli jednak grzechy odkryje, np. niewydanie paragonu, to sporządza protokół. Grzesznikowi grozi nawet grzywna za wykroczenie, ale w przypadku drobnego handlu standardowo stosuje się ważne, po zakończeniu nabycia sprawdzającego urzędnik zawsze powinien okazać legitymację służbową i poinformować przedsiębiorcę w jasny sposób, że: miało miejsce nabycie sprawdzające, na czym ono polegało i jakie prawa oraz obowiązki przysługują co wysłano urzędników na zakupy kontrolowane? To walka z szarą strefąPrzed wprowadzeniem nowych przepisów resort finansów tłumaczył, że kontrole ewidencjonowania sprzedaży na kasach fiskalnych są potrzebne, bo tylko w 2020 roku na 15 tys. kontroli nieprawidłowości wykazano w 43 procent z nich. Pokazuje to, że nierejestrowanie sprzedaży na kasie fiskalnej, niewystawianie albo niewydawanie paragonu fiskalnego to zjawisko o dużej skali, a nowe narzędzie urzędników ma przeciwdziałać szarej strefie ofertyMateriały promocyjne partnera
PRAWIE NOWE, ALE NAWET O JEDNĄ TRZECIĄ TAŃSZE – O PROGRAMIE SPRZEDAŻY UŻYWANYCH SAMOCHODÓW BMW I MINI ROZMAWIAMY Z MARIUSZEM PAWŁOWSKIM, KIEROWNIKIEM SALONU SPRZEDAŻY ZDUNEK PREMIUM W OLSZTYNIE. MADE IN: Stoją nowe samochody BMW w waszym salonie, ale kiedy doczyta się specyfikację każdego z nich, to okazuje się, że one są prawie nowe. Mariusz Pawłowski: Są z niewielkimi przebiegami, choć faktycznie prezentują się jak nowe. Pozyskujemy takie samochody dla naszych klientów z kilku źródeł. Część z nich stanowią samochody tzw. podemonstracyjne z salonów, w których jeździły od czterech do sześciu miesięcy jako testowe i zwykle nie mają więcej niż dziesięć tys. km przebiegu. Kolejne pochodzą od kadry menedżerskiej koncernu BMW, głównie z niemieckiej centrali BMW AG, która systematycznie wymienia służbowe pojazdy. Domyślam się, że również w bogatych specyfikacjach. Tak, to są zazwyczaj egzemplarze świetnie wyposażone, a przy tym mają nie więcej niż rok eksploatacji za sobą i przebiegi nie przekraczające 20 tys. km. Ile można zaoszczędzić korzystając z takiej oferty, porównując z ofertą nowego pojazdu? Nawet do 30 procent. Mamy akurat w salonie kilka takich przykładów: model 525d z M-pakietem. Nowy, tak dobrze wyposażony, cennikowo kosztuje 298 tys. zł, ten egzemplarz – 219 tyś, ma dziewięć miesięcy i 13 tys. przebiegu. Taniej o 80 tys. zł. Inny przykład: topowy model 750i, również z M-pakietem, które z tak bogatym wyposażeniem kosztuje 720 tys. zł. Nasze – z przebiegiem 19 tys. km – 449 tys. Taniej o 270 tys. Obydwa pod każdym względem prezentują się niemal jak fabrycznie nowe. Ale macie też pojazdy i nieco starsze. Tak, one trafiają do nas z kolejnego źródła – pozyskane od naszych klientów, którzy wzięli je jako nowe w programie BMW Comfort Lease i oddali po okresie finansowania. Umowy ograniczały tych użytkowników do przebiegów nie większych niż 50 tys. km rocznie. Samochody te trafiają do nas z powrotem po dwóch, trzech, a najdłużej po czterech latach użytkowania. Znacie przeszłość tych samochodów? Właśnie to jest ten podstawowy czynnik bezpieczeństwa zakupu dla kolejnego klienta. Każde z tych samochodów musi przede wszystkim posiadać udokumentowaną historię serwisową, poza tym każde przechodzi program drobiazgowej kontroli przez autoryzowany serwis, podczas której sprawdzane są aż 72 punkty kontrolne, począwszy od blacharskich, przez mechaniczne, po diagnostykę komputerową. Jeśli przechodzi test pozytywnie, to taki samochód jest gotowy do udzielenia mu gwarancji na kolejne dwa lata, wraz z usługą assistance. W ogóle temat gwarancji potrafi miło zaskoczyć klientów na nasze używane modele, bo często te samochody jako nowe kupowane były już np. z pięcioletnimi pakietami gwarancyjnymi i serwisowymi, więc kiedy klient nabywa dzisiaj trzyletni egzemplarz, to jeszcze przez kolejne dwa lata ma gwarancję i bezpłatny serwis. I do tego oferujemy podobne formy finansowania przez BMW Financial Services, jak w przypadku nowych pojazdów oraz atrakcyjne ubezpieczenie w tzw. pakiecie dilerskim, które jest o wiele bardziej bezpieczną i rozbudowaną polisą, gwarantuje naprawę na oryginalnych częściach BMW. Klientowi wymieniamy oleje i filtry w naszym autoryzowanym serwisie, myjemy auto, podczas gdy klient pije w tym czasie u nas dobrą kawę. I to jest ta obsługa premium, którą oferujemy w programie sprzedaży używanych aut. Grupa BMW Zdunek sprzedaje wiele marek w tym BMW i MINI. Czy nieznacznie używane modele nie osłabiają sprzedaży nowych samochodów? Jako firma mamy też cele sprzedażowe właśnie używanych samochodów, a te, które oferujemy, świetnie wpisują się w tę strategię. Przy tej usłudze ciągle oferujemy standard przyjęty dla marki, podnosząc tym samym kulturę motoryzacyjną wtórnego rynku. Klienci szukają dzisiaj rzetelnych samochodów, nawet kiedy są one minimalnie droższe od notowań rynkowych, ale przynajmniej przy zakupie takich pojazdów wszystko jest u nas transparentne, a klient dostaje całą wiedzę o modelu, który go interesuje. Rozmawiał: Rafał Radzymiński, obraz: Michał Bartoszewicz Zdunek Premium Olsztyn, Al. Warszawska 117 C tel. 536 281 101 Autoryzowany serwis BMW i MINI